wtorek, 23 lipca 2013

Część 4
„Zbuntowana Patricia”
Kiedy przyszłam na miejsce, zobaczyłam ciepłe światło ogniska, jakiś stół z boku i pełno ludzi, siedzących na ławkach wokół. Słychać było muzykę, którą cały czas przekrzykiwano.
Podszedł do mnie Andres z butelką piwa w ręku.
- A jednak przyszłaś, ludzie tu normalnie robili zakłady czy przyjdziesz czy nie- zażartował. Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo podeszła do mnie Nicol i ucałowała w policzek mówiąc „Cześć kochana” . Nie odwracałam wzroku od ogniska, zafascynowała mnie ten widok, tego ciepła wokół zimnej ciemność lasu. Nicol to była taka moja niby koleżanka, z którą gadałam, ale nie ufałam.
- Co chciałeś mi pokazać?- przeszłam od razy do rzeczy- Andres złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w głąb lasu. Na ławkach schowanych za krzakami, mijaliśmy zakochanych, którzy się całowali. Kiedy całkowicie zanikło światło i słychać było tylko nie przyjemne głosy bawiących się ludzi Andres wyciągną z kieszeni latarkę i położył na drewnianym jakby stole, którego wcześniej nie zauważyłam. Potem wyciągną z kieszeni tabletki.
- To jest lek na szczęście – przedstawił mi je
- dragi, chciałeś mi pokazać dragi – byłam zawiedziona
- Na pewno wiesz co się dzieje u mnie w domu ii…
- Nie wiem co się dzieje u ciebie w domu – przerwałam mu zbulwersowana
- to ci powiem- podniósł bluzkę pokazując mi swój umięśniony brzuch. Wskazał palcem na ogromnego siniaka, którego w pierwszej chwili nie zauważyłam- rodzice mnie biją
- oo- zasmuciłam się i delikatnie dotknęłam jego blizny. U mnie w domu było źle, ale nigdy nikt mnie nie uderzył
- Słyszałaś co się dzieje z dziećmi niekochanymi przez rodziców?- przecież nie dawno pomyślałam sobie, że ja jestem takim dzieckiem- trafiają do psychiatryków- musiałam mu przyznać racje, wiele razy słyszałam o takich przypadkach- jak myślisz dlaczego ja nie leże w szpitalu? Dzięki nim
- to jest jakaś sekta? Nie szkoda ci tak drogocenny narkotyków?
- Nie pokazuje ci tego, bo chcę być twoim dilerem, albo chce ci zrobić krzywdę tylko chce ci pomów. Słuchaj kilka lat temu tez byłem zagubiony, chciałem żeby coś się zmieniło w moim życiu bo byłem sam, całkiem sam. Koleś pokazał mi je, dzięki niemu żyje, gdyby nie on to bym się powiesił, dzięki niemu potrafię się bawić. Zobaczyłem w tobie bratnia duszę i chce ci pomóc, bo wiem jak ci jest ciężko- Zatęskniłam za ciepłym światłem z ogniska. Może i ma racje, ale nie dragi, wszystko tylko nie narkotyki.
- Nie!- Zaczęłam iść w stronę gwaru. Andres podbiegł do mnie.
- Nie zamierzam cię do niczego zmuszać, nie chcesz to nie, chciałem pomóc
- Wyglądam, na ćpuna? – zapytałam iść coraz szybciej
- a ja?- i tu mnie zatkało. Nie wyglądał na takiego co bierze dragi, ani na takiego co go biją w domu. – no właśnie- dopowiedział, a ja zaczęłam się zastanawiać nad jego propozycją.
Siedziałam jeszcze chwile przy ognisku, patrząc na jego ciepłe promienie i myśląc nad złymi chwilami z mojego życia. Zakręciła się mi łezka w oku. Dlaczego ja? Dlaczego życie jest takie nie sprawiedliwe? Nie jestem buntowniczką, nie chcę nią być, a i tak wszyscy mnie za taką mają. W pewnej chwili podszedł do mnie Andres z szklanką jakiegoś soku.
- Nad czym myślisz?
- Nad niczym- powiedziałam smutna.
- chcesz pogadać ?- postanowiłam się przed nim otworzyć tylko dlatego, że jest w gorszej sytuacji niż ja.
- Czasem jest dobrze, a czasem jest wszystko przeciwko mnie. Czasem się cieszę, że żyje, a czasem chcę umrzeć- spłynęła mi łza po policzku.
- Nie wiem czy to chcesz usłyszeć, ale miałem tak samo. Nie patrz na innych, co o tobie mówią czy myślą, baw się tak żeby tobie i tylko tobie było dobrze, bo potem ty i tylko ty masz doła. Wypiłam sok duszkiem. Andres się gdzieś ulotnił.
Dziwnie się poczułam. Wszystko wirowało, obraz się zamazał, dźwięki się zlały, ziemia pod moimi nogami zaczęła się ruszać, czułam, że spadam i unoszę się do góry, zaczęłam się śmiać, to było fajne uczucie, trochę przerażająca, ale straszne. Patrzyłam na rozmazane kontury, ognia i zaczęłam się kołysać. Czułam, że głowę miałam lekka jak balon. Siedząc traciłam równowagę więc wstałam. Zaczęły mi się nogi plątać. Potykałam się na prostej drodze. Nie panowałam nad sobą, nie chciałam robić obory więc próbowałam wrócić do domu, ale się wciąż potykałam i się z tego śmiałam jak głupia. Oczy mi się kleiły, chciałam spać, wstałam z ziemi i znów chciałam się bawić. O niczym nie myślałam i było mi dobrze. Poczułam czyjąś silną rękę na ramieniu, która mnie prowadziła i podtrzymywała kiedy próbowałam upaść.
Obudziłam się rano zdezorientowana. Byłam w swoim łóżku, jak się dostałam do domu? Na komodzie obok łóżka leżały jakieś leki i woda, skąd się wzięły? Głowa mnie nieziemsko bolała. Miałam mroczki przed oczami. Zeszłam do rodziców, którzy siedzieli w kuchni.
- Wszystko dobrze ?- zapytała mama, czyżby nie wiedziała, że uciekłam, czyżby mi się udało?
- dobrze- odpowiedziałam ostrożnie
- długo spałaś jak zabita, już myślałam, że się nie obudzisz- powiedziała troskliwie jak nigdy
- Która godzina ?
- 12
- 12!! Spóźnię się do szkoły !!

- dzisiaj sobota – powiedział zdziwiony tata- Zdezorientowana jeszcze bardziej, poszłam na górę.
 Wszystko zaczęło mi się układać w głowie. To Andres!

poniedziałek, 22 lipca 2013

Czy jest sens ?

Cześć kochani
Tak jak w tytule posta, zastanawiam się po prostu czy jest sens pisać nadal opowiadania o Peddie
Kocham tę parę i nic tego nie zmieni, ale czy jest sens pisać opowiadania, które nawet nie wiem czy ktoś czyta...
Dziękuję tym, którzy chociaż raz komentowali moje opowiadania, nie będę wymieniać, żeby kogoś nie pominąć i nie zrobić mu niechcianej przykrości.
Rozdział pojawi się jutro.
Być może skończę tylko 1 sezon mojej historii i to będzie koniec.
Wyraźcie swoją opinię w komentarzach jeśli chcecie, może pomoże mi, to w podjęciu decyzji.
Pozdrawiam Was.!
Trzymajcie się ! 
~Amanda

Część 3
„ Zbuntowana Patricia”
Wyszłam z pokoju bez uprzedzenia i poszłam do szkoły bez słowa. Patrzyli na mnie jak na ducha. Miałam ochotę powiedzieć „ i co się patrzycie?”. Wiadome było, że jestem cięta na rodziców, ale nikt nie wiedział co się tak naprawdę działo w naszym domu, nikt nie wiedział, dlaczego jestem na nich cięta, nikogo to nie obchodziło.
W szkole były dwa nowe newsy:
Pierwszy dotyczył nowego kolesia, który będzie chodził ze mną do klasy, a drugi to klasowe ognisko. Nowym w ogóle mnie nie interesował miałam własne problemy, a na ognisko nawet nie planowałam iść mimo, że kilka osób mnie zapraszało
Gdy wchodziłam do klasy na pierwszą lekcje, ktoś o nieziemskich, męskich perfumach we mnie wszedł. Zanim się ogarnęłam siedziałam na ziemi, a wokół fruwały papiery. Chłopak podał mi rękę i nawet nie zamierzał przeprosić.
- Patrz gdzie idziesz!- powiedziałam złowrogo
- Ja? Ja mam bardzo dobry wzrok, nie wiem co z tobą jest nie tak?
- Ze mną? To ty mnie potrąciłeś i nawet nie przeprosiłeś– powiedziałam mając już serdecznie go dosyć
- Skoro tak mówisz – zakpił ze mnie
- Lepiej ze mną nie zaczynaj- zagroziłam mu
- tsaa już się boje takiej niuni- powiedział głupkowato
- co powiedziałeś?
- Niunia…- zaczął mnie przedrzeźniać, a ja postanowiłam się zemścić w mój ulubiony sposób. Już miałam w ręce wiadro z wodą, ale nauczycielka mnie powstrzymała. Chłopak zaczął się śmiać, a we mnie zaczęło się gotować, jednak warto było się powstrzymać, żeby zobaczyć jak zbiera papiery z ziemi.
Lekcje minęły mi szybko i bez żadnych dodatkowych niespodzianek. Wracałam powoli do domu, ale prosiłam żebym nie dojść. Nie miałam ochoty na kolejne kłótnie. Szłam przez park kiedy zobaczyłam tego chamskiego kolesia, który mnie wkurzył rano. Siedział z grupą kumpli na ławce. Postanowiłam go ominąć, jednak nie udało mi się, bo mnie zauważył i zaczął wołać:
- Hej niunia !- zignorowałam dupka, ale on nie zignorował mnie i podbiegł do mnie.
- Nie słyszysz jak cię wołam?
- Nie reaguje na „Niunia”- powiedziałam, patrząc przed siebie
- Jestem Andres- podał mi rękę, a ja szłam dalej okazując mu tą samą chamskość jaką on zaserwował mi dziś rano- Jestem nowy, nie znam twojego imienia i jak go nie poznam to będę cię nazywał niunia.
- Jestem Patricia ok Patricia Williamson odwalisz się?- straciłam cierpliwość
- Słyszałem o twoich wybrykach z wodą
- Co cię to… - powiedziałam bez empatii
- Pewnie dużo razy siedziałaś u dyra
- Co cię to…
- Pewnie masz kiepskie oceny
- Co cię to…
- Pewnie masz przekichane u rodziców- nie odpuszczał, a ja nie miałam ochoty na zabawę w kotka i myszkę
- A co cię to do cholery jasnej obchodzi?
- spoko, spoko zobaczyłem w tobie bratnią duszę, mam to samo
- A co MNIE to obchodzi ?
- Nie wykurza cię, że nikt cię nie rozumie? Jestem w takiej samej sytuacji. Ja cię zrozumiem. Możemy sobie nawzajem pomóc – Zatrzymałam się i po raz pierwszy zwróciłam uwagę na jego wygląd. Był wysokim blondynem o przeciętym wyglądem i zajebistym stylem. Miał białą koszule, luźne, czarne rurki i czapkę bejsbolową.
- Nie szukam przyjaciół- szłam dalej
- Kto mówił o przyjaźń! – szłam coraz szybciej, Andres się wykurzył i zatrzymał mnie chwytając za łokieć- Możemy sobie pomóc, sprawić, że oboje będzie szczęśliwi i skończą się nasze problemy. Przyjdź na ognisko. Wszystko ci pokaże- powiedział tak poważnie, że mnie zaciekawił.
Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam do zadzwoniłam do największej plotkary w szkole i zaczęłam się dopytywać o tego nowego. Okazało się, że rzeczywiście ma kiepskie oceny, wywalono go ze szkoły za wszczynania bójek, a to wskazuje na to, że w domu tez nie ma kolorowo. Pomyślałam, że skoro ma tak samo jak ja i mnie rozumie to mogę mu zaufać.
Postanowiłam iść na to ognisko, co mi może pokazać, nic nie mam do stracenia, dlaczego miałbym nie zaryzykować?

Rodzice oczywiście nie wypuścili mnie z domu, nie miałam wyjścia musiałam uciec. Zamknęłam pokój na klucz i wyszłam przez okno. Modliłam się żeby nic ode mnie nie chcieli, zazwyczaj siedziałam sama w pokoju i nikt mi nie przeszkadzała. Miałam nadzieje, że i tak będzie tym razem.
  


CDN!!

Zakręcone perypetie Peddie cz.11

Patricia
Następnego dnia wstałam trochę przybita,  nie wiedziałam czemu, ale miałam wrażenie że coś się dziś złego stanie. Moje samopoczucie było do bani, może to przez pogodę, cały dzień zapowiadała się mega ulewa. Powoli zwlekłam się z łóżka i poszłam wziąć prysznic, później się ubrałam, umalowałam i ruszyłam na śniadanie. O dziwo nie było Eddiego, trochę mnie to zastanowiło, ale na szczęście zjawił się kilka chwil po mnie, od razu się uspokoiłam. Kto by pomyślał, że ja Patricia będę kiedyś martwić się o chłopaka, co ta miłość robi z człowiekiem. Przywitałam się w wszystkimi, Eddiego pocałowałam i zabrałam się za posiłek. Każdy rozmawiał, śmiał się, jedynie ja i Eddie siedzieliśmy z okropnym humorem.
- Jesteś jakaś przygnębiona, co się dzieje? – zapytał chłopak
- Nic, po prostu mam wrażenie że dziś się stanie coś złego- stwierdziłam zgodnie z prawdą
- Też mam takie wrażenie, miejmy nadzieję, że to jedna złudne przypuszczenia- skomentował Eddie, po czym wzięliśmy torby i udaliśmy się wcześniej do szkoły. Lekcje minęły jakoś szybko, i wróciliśmy do domu, zapowiadał się taki nudny zwykły deszczowy dzień, siedzieliśmy właśnie wszyscy w salonie, nie było jedynie z nami Niny i Fabiana. Nagle weszli, Nina była strasznie smutna, i oczy miała podkrążone, okazało się że zmarła jej babcia. Wszystkim zebrało się na płacz, znaliśmy tę kobietę, było cudowną sympatyczną i pozytywnie nastawioną do życia osobą z dużym poczuciem humoru. Przytuliłam się do Eddiego i rozpłakałam, wiem, że to do mnie nie podobne, ale nie umiałam być twarda w tej chwili.
- Ona teraz została sama, nie m nikogo nie wiem co ja bym zrobiła gdyby moi rodzice mnie opuścili- powiedziałam
- Nie będziesz nigdy sama, nawet jeśli przyjdzie taki czas, że twoi rodzice opuszczą świat, pamiętaj że zawsze masz mnie, będę przy Tobie non stop, czy Ci się to będzie podobało czy nie bo Cię kocham.- odpowiedział i mnie mocno przytulił. Uwielbiałam to, uwielbiałam jego, jego zapach, dotyk, ciepło bijące od niego, kochałam go bardzo mocno i nic tego by nie zmieniło.

Kilka dni później.
Eddie
Właśnie wracamy z pogrzeby babci Niny, teraz emocje trochę opadły, sama Nina pogodziła się z tą sytuacją, wiedziała, że babcia była już bardzo chora. Patricia wydawała się bardzo poruszona tą całą sprawą, Nina mówiła, że znała jej babcię najlepiej z DA. Było mi jej żal, nie mogłem patrzeć jak chodzi taka przygnębiona. Po 2 tygodniach wszystko wróciło do normy, Ninę jako niepełnoletnią pod swoją opiekę wzięła Trudy. Właśnie przygotowywaliśmy się do otwarcia wystawy z dziełami sztuki, które przygotowywaliśmy na konkurs plastyczny, o dziwo zajęliśmy 1 miejsce.  Dziewczyny spisały się na medal, przygotowały wszystko, dekorację, przedstawienie, jedzenie z pomocą Trudy. Postanowiliśmy się z chłopakami im odwdzięczyć, stwierdziliśmy że musimy wymyślić coś niesamowitego.
Staliśmy i gadaliśmy gdy podeszła do nas Patricia
- Sorry panowie, ja się zmywam, mam ważny powód- powiedziałem i popatrzyłem na Patricie. Ta uśmiechnęła się do mnie i poszliśmy się przejść. Chłopaki się uśmiechali, wiedziałem o co im chodzi, ale zaraz potem przyszły dziewczyny i każda para poszła w inną stronę.
- O czym tak spiskowaliście- zapytała Patricia
- A o niczym specjalnym, o takiej niespodziance- odpowiedziałem
- O jakiej ? – zaciekawiło ją
- Nic odemnie nie wyciągniesz, to tajne- odparłem
- Nawet jak ładnie poproszę- zapytała, nie zdążyłem jej odpowiedzieć, bo mnie pocałowała
- Nieee… - odpowiedziałem postanowiłem się z nią podroczyć
- A teraz- zaczęła mnie całować jeszcze bardziej czule i namiętnie, odpływałem..
- Ok przekonałaś mnie, powiem Ci tak, mamy dla was niespodziankę w ramach wdzięczności za przygotowanie wystawy..
- Tylko tyle, po co ja się wysilałam, oszuście!- powiedziała zbulwersowana, miała ochotę przejść, i mnie zostawić, ale zasłoniłem jej drogę, chciała się cofnąć i iść w tył, ale złapałem ją za ręce, przyparłem do drzewa i mocno pocałowałem, odwzajemniła pocałunek. Gdy skończyliśmy zapytałem
- Chyba się nie gniewasz na mnie kochanie
- Taa jasne- odpowiedziała, pocałowałem ją jeszcze raz, przycisnąłem do drzewa, chyba się jej spodobało, bo jak się oderwaliśmy uśmiechała się szeroko
- Nie już nie gniewam, nie umiem- powiedziała i znowu się całowaliśmy chwilę jeszcze trwaliśmy w tej rokoszy, pomyślałem, że nie na marne dostaliśmy medale od Fabiana. Zaczęło padać i biegiem ruszyliśmy do DA. Cdn..
~Amanda

niedziela, 21 lipca 2013

Zakręcone perypetie Peddie cz.10

Tak jak obiecałam, mam dla was kolejne opowiadanie, następne powinny pojawiać się codziennie. Życzę miłego czytania.

Patricia
Zasnęliśmy przytuleni, można by powiedzieć, że nasze życie to istna sielanka, jednak tak nie jest. Miałam okropny sen, w którym Eddiemu się cos stało, zerwałam się z krzykiem, i zobaczyłam że mój chłopak też nie śpi, a ma grobową minę.
Eddie
Śniła mi się Pat, którą spotkało nieszczęście, stało jej się coś złego. Przestraszony obudziłem się, uspokoiłem się jak zobaczyłem że moja dziewczyna śpi. Nagle ona również zerwała się z krzykiem
- Co się stało kochanie ? – zapytałem obejmując ją przy tym
- Nic, to tylko zły sen, nie martw się- powiedziała, i złapała mnie za rękę. Ja jednak nie dałem za wygraną.
- Pat powiedź mi proszę co to był za sen, ja wiem, że to nie był zwykły koszmar- powiedziałam
- Oj no ok, to był sen w którym spotkało Cię coś złego, nie rozumiem nic z tego- odparła
- Bo widzisz kochanie, ja też miałem taki sam sen jak ty, tyle że w nim to Ciebie spotkało zło- powiedziałem mocniej ją przytulając
- Co z tym zrobimy- zapytała
- Nic, powiemy to jutro Sibunie, a na razie śpij, bo rano musimy wstać wcześnie. Tak, nie mieliśmy jeszcze szkoły, ale umówiliśmy się że całą ekipą pójdziemy na jakiś festyn na cały dzień, każdy powinien przed takim czymś być wypoczęty.
Patricia
Obudziłam się rano, czułam się w miarę dobrze, Eddie jeszcze spał, popatrzyłam na niego, wyglądał tak słodko, byłąm z niego taka dumna, że jest osirionem, i to w dodatku moim, i że przyjął to na klatę bez żadnych ale, ale najbardziej cieszyła mnie myśl, że wybrana i osirion są sobie przeznaczeni. Mimowolnie się uśmiechnęłam, Eddie, który nie wiem kiedy się obudził, zapytał się dlaczego mi tak wesoło, więc mu powiedziałam wszystko. Sam też się uśmiechnął
- Nie wyobrażam sobie życia z nikim innym, jak tylko z Tobą- powiedział
- Ja też nie umiałabym chyba nikogo innego zaakceptować, nie mówiąc kochac, bo kocham tylko Ciebie- powiedziałam i go pocałowałam, odwzajemnił mój pocałunek. Ta chwila trwałaby dłużej gdyby nie Fabian który wparował do pokoju po swoje rzeczy. Ten to ma wejście, dostał od Eddiego poduszką, za przeszkodzenie. Chciało mi się śmiać, bo gdy Nina to zobaczyła, zaraz ochrzaniła swojego chłopaka, i uświadomiła mu takie coś jak pukanie do drzwi. Postanowiliśmy się ubrać i pójść na śniadanie, po którym wyruszyliśmy na wcześniej zaplanowany festyn. Dzień zapowiadał się ciekawie, fajnie i co najważniejsze spokojnie, i taki właśnie był. Bawiliśmy się super. Z Eddiem odwiedziliśmy chyba wszystkie karuzele i inne atrakcje. Nagle zauważyłam że na mojego chłopaka gapi się taka lalunia. Ubrana była w obcisłą spódnicę i prześwitującą bluzkę, wkurzyłam się jak poprosiła Eddiego o pomoc jej przy zejściu z karuzeli, ten jednak niczego nie świadom podszedł i jej pomógł, gdy się nachylił chcąc podać jej rękę ona go prawie pocałowała. Łzy stanęły mi w oczach, ale zobaczyłam, że mój chłopak ją odepchnął i jeszcze ochrzanił. Byłam dumna, że jest taki wierny
Eddie
Co za lalunia, myślałem, że potrzebuje pomocy, ale najwyraźniej to był jej sposób na podryw. Zareagowałem szybko, bo inaczej doszłoby do pocałunku, a jedyną osobą z którą chcę i uwielbiam się całować jest tylko i wyłącznie Patricia. Wiem, że ona widziała te sytuację, myślę, że nie będzie na mnie zła, że dałem się tak podpuścić. Podszedłem do niej, już miałem zamiar jej zacząć wyjaśniać, ale ona rzuciła mi się na szyję i zaczęła mnie całować. Czułem się zajebiście. Kochałem to!. Kochałem ją.! Gdy już się od siebie oderwaliśmy Patricia uśmiechnięta powiedziała
- Jestem dumna z Ciebie, nie dałeś się omotać tej laluni, a już się bałam, ze Cię stracę
- Nigdy nie dam się omotać nikomu prócz Ciebie mała- odparłem
I znowu zaczęliśmy się całować, lecz tym razem przeszkodził nam znowu Fabian. Gość co ma wejścia.
Chciał nam wręczyć jakieś medale, ale nie wiedziałem po co i dlaczego. Patricia zaczęła się śmiać, a ja dopiero obczaiłem o co mu chodzi, otóż medale były „dla Patrici i Eddiego co bez pocałunku wytrzymać nie mogą dnia niecałego” . Poklepał mnie po plecach i wrócił do Niny. Co za chłopak. Lubiłem go, był moim przyjacielem, mogłem z nim zawsze pogadać, i poprosić o radę.
Wróciliśmy do DA po północy, i udaliśmy się do pokoi, Patricia wróciła do Niny, a Fabian zagościł w naszym pokoju, Ta noc była spokojna, żadnych snów, żadnych złych rzeczy. Do 4 nas ranem pisałem z Pat sms’y. Pisaliśmy o wszystkim. Aż w końcu napisała mi ‘dobranoc skarbie’ ja jej odpisałem ‘milej nocy misiaku’ i zasnęliśmy. cdn.
~Amanda

piątek, 19 lipca 2013

Zakręcone perypetie Peddie cz.9

Eddie
Wszedłem do pokoju Patricii z chęcią zabrania jej na spacer, i doznałem szoku, siedzieli tam wszyscy, zastanowiło mnie to..
- Dlaczego nie poinformował mnie nikt o potrójnej kolejnej randce- zapytałem
- To nie jest randka, myy… - zaczęła mówić Nina
-My jesteśmy tutaj bo chcemy powspominać stare czasy, szukałam Ciebie ale nie znalazłam więc siedzimy sobie- powiedziała Patricia, coś kręciła
-Co to za książka- wskazałem na książkę, i ją wziąłem do rąk, otworzyła mi się, i coś w niej pisało, ale nic nie rozumiałem, jakieś stare, historyczne pismo…- Co wy czytacie- zdziwiłem się, popatrzyłem na nich, mieli dziwne miny
- Chyba czas żeby Osirion się dowiedział – powiedział Fabian, i wszyscy przytaknęli
- Osi.. kto- zapytałem
- Osirion, ty nim jesteś, musisz chronić wybraną- powiedział mi
- Kim jest ta wybrana? To już wiem dlaczego słyszałem te głosy- zapytałem
- Ja nią jestem, jakie głosy?- zapytała Patrcia
- Tyy .!!! Głosy, że mam chronić osobę, która ma uratować życie na ziemi- wykrzyknąłem
- Tak ja, a więc to prawda, tylko co ja mam zrobić- powiedziała Pat, była zszokowana, i jakby przygnębiona. Usiadłem koło niej, i ją przytuliłem, następnie dowiedziałem się wszystkie, co to jest Sibuna, misja wybranej, zadania Osiriona i inne rzeczy, po skończeniu zebrania tej grupy, do której dołączyłem, zabrałem Patricię na spacer. Musiała się wygadać, tak dobrze ją znałem. Gdy skończyła mówić, popatrzyła się na mnie i odparła
- Przepraszam Cię, że tak długo gadałam, ale musiałam, taki charakter..
- Wiem Gaduło wiem, pocałowałem ją w czoło, objąłem ramieniem i szliśmy przed siebie.
Patricia
Eddie jest naprawdę najcudowniejszym chłopakiem, wysłuchał mnie, i zrozumiał, sam też był w podobnej sytuacji, wiedzieliśmy że jesteśmy teraz MY kontra CAŁY ŚWIAT. Nasza mija musiała się udać w końcu trzymamy się razem. Zaczął padać deszcz, nie mieliśmy parasola, i zmokłam, do tego było trochę zimno, ale mój bohater dał mi swoją kurtkę, nie chciałam jej brać, ale po namowach i jego uśmiechach przekupił mnie, uległam mu. Wróciliśmy do DA cali przemoczeni, zaraz pobiegłam się przebrać, Eddie uczynił to samo. Weszliśmy do salonu, a tam czekali na nas członkowie Sibuny, i ogłosili, że mamy zebranie o północy na strychu. Do tego czasu siedziałam z Eddiem u nieo w pokoju, bo Fabian zabrał Ninę na randkę. Rozmawialiśmy, i droczyliśmy się ze sobą. Było nam tak dobrze razem. Zdecydowałam się powiedzieć Eddiemu, że jest moim pierwszym chłopakiem którego naprawdę kocham, bo jest inny niż tamci, nie myśli tylko o jednym, tylko kocha mnie tak po prostu, za nic, za to że jestem, Ja mam tak samo wobec niego. Minęła 10, Victor głosił swój tekst ze szpilką, miałam już wychodzić, ale Eddie mnie zatrzymał, złapał za rękę i powiedział
- Zostań ze mną, Fabian poszedł z Niną do was, nie przeszkadzajmy im-powiedział- i pokazał mi sms od jego kumpla. Bez wahania zawróciłam, i położyłam się na łóżku Eddiego biorąc jego laptop. Oglądaliśmy nasz zdjęcia, śmialiśmy się z niektórych, trochę przerobiliśmy i ustawiłam Eddiemu nową tapetę, przedstawiającą nas. Przysnęło się nam, ale gdy się zerwaliśmy zaraz pobiegliśmy na zebranie. Wszyscy na nas czekali, przeprosiliśmy ich, i zaczęliśmy rozmawiać na temat wybranej i osiriona.
Eddie
Dowiedziałem się właśnie, ze osirion jest przeznaczony wybranej nie tylko do chronienia jej, ale też do życia z nią. Czyli, że to z Patricią spędzę resztę życia, coraz bardziej podobała mi się rola super bohatera- osiriona. Kochałem Pat i wiedziałem już że to właśnie z nią chciałbym spędzić życie. Ona też była z tego zadowolona, bo gdy tylko jej powiedziałem, że jestem z tej wiadomości zadowolony, rzuciła mi się na szyję i pocałowała mnie. Później jeszcze gadaliśmy na tematy nie związane z Sibuną, i  poszliśmy do pokoi, Pat poszła ze mną. Położyliśmy się, objąłem ją w pasie, i szybko zasnęliśmy, niestety nasza noc nie należała do spokojnych i normalnych…cdn.


To już na dziś ostatnie opowiadanie, następne postaram się wstawić w niedzielę wieczorem. Chciałam wszystkim osobą czytającym moje opowiadania, i komentującym serdecznie podziękować, to na prawdę miłe, gdy widzę, że moje opowiadania się podobają. Kochani bardzo Wam dziękuję!!!
~Amanda

Zakręcone perypetie Peddie cz.8

Patricia
Rano, gdy się obudziliśmy wszyscy byli trochę zmęczeni, o obolali, tak to jest jak się śpi po kątach. Trudy przygotowała pyszne śniadanie, które postawiło nas trochę na nogi. Postanowiłam, że skoro do rozpoczęcia szkoły jest jeszcze kilka dni, wykorzystam je w pełni. Zabrałam Eddiego na spacer, miło gadaliśmy, całowaliśmy się, śmialiśmy i ścigaliśmy się. Wróciliśmy na obid, po posiłku, Joy i Nina zaproponowały nam wspólną potrójną randkę, zapowiadało się ciekawie, ponieważ chłopaki mieli nas gdzieś zabrać, nic nie chcieli powiedzieć, tylko kazali ubrać się elegancko. Amber pojechała z Alfiem na wesołe miasteczko, więc uniknęłyśmy jej przygotowywań. Ubrałyśmy się w sukienki i bardzo wysokie szpilki, zrobiłyśmy make’up i włosy, i gotowe, zrobione na bóstwo czekałyśmy w holu.
Eddie
Gdy zobaczyłem Patricię, zaniemówiłem. Wyglądała bosko, żadko kiedy widywałem ją w sukienkach i szpilkach, ale był to przyjemny widok.
- super masz kieckę kochanie- rzuciłem gdy już wrócił mi rozsądek
-dziękuję, Ty też wyglądasz niczego sobie kochanie- odpowiedziała z uśmiechem, kochałem ten uśmiech
- kocham Cię mała – powiedziałem
- ja Ciebie też słońce- odparła, i rzuciła mi się w ramiona, zatopiliśmy się w pocałunku, był on inny niż wszystkie, czuły i wyjątkowy
Moi towarzysze również byli zachwyceni wylądem swoich wybranek.
Patricia
Nasi mężczyźni zabrali nas na jakiś bal, świetnie się bawiliśmy, nawet dużo tańczyłam z Eddiem, najlepszy był nasz ostatni taniec, który tańczyliśmy po północy, Eddie wyznał mi swoje uczucia do mnie, zrobiło mi się tak gorąco, oblała mnie fala najprzyjemniejszego pod słońcem gorąca. Też mu odpowiedziałam, tym samy, następnie go pocałowałam, postanowiliśmy udać się do pokoju, który mieliśmy wynajęty, z parkietu zeszliśmy na końcu, nasi przyjaciele również udali się do swoich pokojów zapewne by się  dobrze bawić. My z Eddiem nie śpieszyliśmy się.
Eddie
Weszliśmy do pokoju, wziąłem Patricię na ręce, i kierowałem się w stronę łóżka nie przestając jej całować. Rzuciliśmy się na łóżko ciągle obdarowując się namiętnymi buziakami. Nie ukrywaliśmy przed sobą, że był to nasz pierwszy raz, byliśmy pewni tego obydwoje, chcieliśmy to właśnie ze sobą przeżyć. Było pięknie, dokładnie tak jak powinno być.
Patricia
Wiem już jak bardzo kocham Eddiego, ten przeżyty pierwszy raz umocnił nasz uczucia wobec siebie. Patrzyłam na niego, a on na mnie, nie mogliśmy oderwać od siebie oczu, przyciągały się jak magnes.
- Kocham Cię Eddie- powiedziałam do niego, i wtuliłam się w jego mocne ramiona
- Ja Ciebię też kocham- odparł i objął mnie.
Leżeliśmy tak wtuleni w siebie, aż zasnęliśmy.
Eddie
Obudziliśmy się późno, ubraliśmy się i poszliśmy wraz z przyjaciółmi na miasto na śniadanie. Dziewczyny zajęte były plotkowaniem zapewne o tym co każda robiła w nocy. My o tym nie gadaliśmy, spoglądaliśmy na nie co jakiś czas stojąc w kolejce po zamówienia. Gdy skończyliśmy posiłek, poszliśmy jeszcze do automatu i porobiliśmy śmieszne fotki, oraz takie romantyczne, które zachowaliśmy dla siebie. Wróciliśmy do DA. Dziewczyny poszły się przebrać, my również, i spotkaliśmy się w salonie. Tam oglądaliśmy jakąś komedię romantyczną, lecz nikt z nas nie zwracał uwagi na film, bo w głowie szumiały nam wydarzenia z wczorajszej nocy, jedyną zainteresowaną była Amber. Tak, to jej przeznaczenie i zarazem hobby.
Patricia
Gdy ten nudny film się skończył, wszyscy udali się do swoich pokoi, ponieważ byliśmy padnięci po wygłupach na mieście, Amber oczywiście zrobiła nam przesłuchanie, ale po tym zaraz zasnęłyśmy wraz z dziewczynami. Następnego dnia, Fabian i Nina zwołali zebranie Sibuny, siedzieliśmy właśnie oglądając księgę, którą znalazła Nina, mogła ją otworzyć tylko wybrana, lecz nie Nina, więc okazało się że jest jeszcze jedna wybrana. Dziwnym trafem nikomu nie udało się jej otworzyć, z wyjątkiem. Gdy przyszła kolej na mnie, trafiło.. Otworzyłam tę księgę, ale żeby móc ją odczytać musiał ją też otworzyć Osirion. Nie wiedzieliśmy kto to jest ani kto nim jest, ale nasz mądry Fabian nam to objaśnił, był nim obrońca wybranej. Zapowiadało się szukanie tego obrońcy. Siedzieliśmy w moim i Niny pokoju, aż tu nagle wparował Eddie… cdn…
~Amanda