poniedziałek, 15 lipca 2013

Zakręcone perypetie Peddie cz.1

                                                          Zakręcone perypetie Peddie cz. 1
Był pochmurny zimowy dzień, na ulicach nie było nikogo, wiał porywisty wiatr, ludzie w pośpiechu robili ostatnie zakupy, i uciekali do domów, by móc wspólnie z rodziną  rozpocząć  wigilijny wieczór…tak wigilijny wieczór.
W pewnym pięknym i dużym domu od rana trwały przygotowania do uroczystej kolacji, starsza kobieta i jej córka tworzyły w kuchni najsmaczniejsze tradycyjne potrawy, a  starszy mężczyzna wraz z małą dziewczynką ubierali choinkę i ozdabiali wnętrze domu przeróżnymi ozdobami.
Gdy wielki salon, urządzony w nowoczesnym stylu, przybrał klimat świąteczny, a na dużym okrągłym stole prezentowały się pyszne smakołyki rodzina zasiadła do kolacji wigilijnej, wydawać by się mogło, że ten wieczór będzie spokojny i z pozoru nudny, lecz tak nie było.
Kobieta miała na imię Marie, jej mąż John, młodsza córka Eliza(6 lat), a starsza Patricia.(16)
W odległym mieście, do tradycyjnej kolacji zasiadła kobieta, wraz z mężem i trójką dzieci.
On nazywał się Erick , ona Camila, a ich dzieci ( od najmłodszego) Katrina (5 lat), Lara (9 lat)
Eddie. (16 lat).
Późnym wieczorem Patricia postanowiła się dotlenić, i wyszła na spacer. Szła przez park, nie bała się, miejsce to znała doskonale gdy miała 13 lat  cały świat wydawał się jej wrogo wobec jej osoby nastawiony, brała telefon słuchawki i biegała po tym miejscu. Przynosiło jej to odprężenie i pomagało zebrać myśli. Nigdzie nie czuła się tak wyluzowana jak w tym parku.
Eddie jak codziennie, nie chcąc zaprzepaścić swoich zwyczajów późnym wieczorem gdy zapadł już zmrok zabrał swoją mp4 i poszedł biegać. Zazwyczaj pokonywał jedną trasę, lecz tego wieczoru coś go tknęło, postanowił pobiec w inną stronę. W stronę parku.
Patricia szła właśnie jedną z małych alejek, które niestety nie były oświetlone, postanowiła usiąść na ławce i pomyśleć. Zastanawiała się jak to będzie w przyszłym roku w Domu Anubisa. Męczyły ją setki pytań, na które nie znała odpowiedzi. Ogromnie ciekawa była czy nadal będą z Sibuną ścigać się z czasem i rozwiązywać zagadki starożytności by uchronić swoje życie. Tak bardzo pochłonęło ją to rozważanie, że nie zauważyła, że w jej stronę biegła jakaś postać. Co prawda było ciemno, ale dziewczyna zauważyła, że była to męska sylwetka, wysportowana, był to młody, w jej wieku, dostrzegła że blondyn.
Eddie postanowił zatrzymać się na ławce obok by odpocząć, spojrzał na Patricię która zawzięcie szukała czegoś w swojej torbie. Wyglądała ślicznie. Brązowe falowane włosy, opadały na ćwieki, którymi pokryta była czarna skórzana kurtka dziewczyny. Chociaż było ciemno Eddie dostrzegł, że nieznajoma jest przygnębiona i postanowił, że zawrze nową znajomość. Przesiadł się na ławkę obok. Patricia raptownie się obróciła w jego stronę i zapytała:
- Czego chcesz? Coś się stało, bo chyba nie wygląda na to bym potrzebowała towarzysza?
- Strasznie dużo gadasz, może mi się przedstawisz Gaduło ?- odpowiedział jej Eddie
- Chyba śnisz, siedzę na ławce w pustym, ciemnym parku, wbijasz  nienacka, i jeszcze chcesz, żebym Ci się przedstawiła, nie przesadzasz ?- odrzuciła Patricia
- Nie, jestem Eddie a ty ?- powiedział blondyn
- Patricia, coś jeszcze, trochę mi się śpieszy !- odpowiedziała Pat
- Nie rozumiem rodziców nastolatków – stwierdził Eddie
- Dlaczego ? – zaciekawiła się Patricia
- Wychowują ich ucząc ich że nie wolno samemu po nocach włóczyć się po ciemnych parkach, a i tak młodzi mają to gdzieś, a rodzice śpią w najepsze.
- Co ja mam z tym wspólnego ? !! – zirytowała się Pat
- Siedzisz sama w zimną noc w parku, w którym latają nietoperze, i brakuje oświetlenia, rozmawiasz z nieznajomym, to normalne ?- powiedział Eddie
- Nie musisz się o mnie martwić, od tego mam rodzinę, miło się gadało, ale mam Cię dość jak na 5 minut- powiedziała Pat wstała z ławki i poszła, zostawiając  Eddiego…
Z punktu widzenia Eddiego.
Co za dziewczyna, fajnie się z nią gadało, widzę że mamy podobne charaktery. Buntowniczka, ale z sercem. Ciekawe czy się jeszcze spotkamy. To głupie, ale chyba ją polubiłem…
Z punktu widzenia Patricii.
Co za palant, okropny, no skunks!!! Ale ładny palant, ciacho z niego, mało takich widziałam. Podoba mi się jego charakter, buntownik, podobny do mnie.. Zaraz dlaczego ja o nim myślę, o cholera chyba go polubiłam, o niee......  cdn..
~Amanda

4 komentarze:

  1. świetny dawaj szybko następny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuję :) Następny powinien pojawić się za niecałą godzinkę, właśnie piszę ;)

      Usuń