wtorek, 30 lipca 2013

Zakręcone perypetie Peddie cz.17

Patricia
- Eddie kto to może być ? – zapytałam mojego chłopaka
- Nie mam pojęcia, sprawdzamy ? – zapytał
- Nie, chcę ten dzień spędzić z Tobą, nie będziemy się dziś z nikim kontaktować- powiedziałam
- Ooooo, trzeba było tak mówić od razu- powiedział chłopak po czym zaczął mnie całować, objął mnie w pasie, obrócił się tak, że znalazłam się pod nim, ściągnęłam mu koszulkę, on mnie pozbawił ciuchów, byliśmy rozpaleni i podnieceni i już całkiem nadzy. Czułam się świetnie. Ten chłopak tak namieszał w mojej głowie, nie musiał kupować mi żadnych prezentów, wystarczyło mi, że był tu ze mną, że był przy mnie.
Eddie
Ranek minął nam wyśmienicie, po wyjściu z sypialni, poszedłem się wykąpać, Pat również, tyle, że ona był wolniejsza. Postanowiłem odwdzięczyć się za miły poranek, i przygotować niespodziankę, zamówiłem śniadanie, głównie składało się z owoców i ciemnych tostów. Ulubione przysmaki Patrici. Do tego sok pomarańczowy, i voila. Gdy wyszła z łazienki, przebrała się, wyglądała pięknie, i jak sexownie. Miała na sobie granatową sukienkę bez szelek i na to cienki sweterek. Było tak gorąco, że obeszło się by bez swetra. Weszła do salonu, i patrząc na stół uśmiechnęła się, stałem z drzwiach, nie widziała mnie.
- Kocham Cię, wiesz?!- powiedziała
- Nie wiedziałem, ale już wiem, po dzisiejszym ranku, i twoim wyznaniu – powiedziałem i uśmiechnąłem się. Ona zrobiła to samo.
Patricia
Kocham ten jego łobuzerski uśmiech. Tonę w jego oczach jak na niego patrzę, chciałabym go mieć codziennie przy sobie. Zaczęliśmy zajadać się pysznościami, które przygotował Eddie, rozmawialiśmy  głownie o naszych planach na dzisiejszy dzień. Nagle przerwał nam mój telefon, Eddie za wszelką cenę nie chciał, żebym odebrała. Zabrał mi telefon, i zaczął mnie całować, dzwonek ucichł, a ja odpłynęłam w jego pocałunkach. Lecz po chwili po raz kolejny odezwał się dźwięk przychodzącego połączenia. Musiałam odebrać, sprawdziłam- była to Joy. Oddzwoniłam, powiedziała, że jest też w Australii, bo również idzie na ślub Thomasa i Any. Powiedziałam jej, że jestem w hotelu z Eddiem, i uzgodniłyśmy, że spotkamy się wieczorem. Joy mogłam ufać, wiedziałam, że nikomu nie powie. Zaplanowaliśmy z Eddiem że pójdziemy pozwiedzać, na południe wrócimy do hotelu, bo straszny upał, a później na spotkanie z Joy i może do kina. Wyszliśmy pooglądać miasto, było piękne. Zrobiliśmy masę zdjęć,  odwiedziliśmy jakiś park rozrywki następnie wróciliśmy do hotelu. Uderzyliśmy prosto pod prysznic, odświeżyć się, i przede wszystkim ochłodzić, a następnie do restauracji na jakiś obiad. Po obiedzie stwierdziliśmy, że chcemy się przespać, byliśmy zmęczeni. Zasnęliśmy, wszystko byłoby super, gdyby nie to, że ktoś zapukał znowu do drzwi, jednak teraz Eddie otworzył. Była to Joy z małym chłopcem. Był to jej siostrzeniec. Zaprosiłam Joy do sypialni, żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać, a Eddiego zajęłyśmy opieką nad małym Timem. O dziwo, bawili się fantastycznie, mały bardzo polubił Eddiego, nawet powiedział mu, że chciałby mieć takiego tatę lub brata jak on. Joy opowiadała mi, że z Niną jest trochę niedobrze, jej ciąża jest zagrożona, i boją się o nią, być może to za wcześnie, natomiast Amber nie ma problemów, tylko jej ojciec jest trochę niezadowolony z tego faktu. Uważa że jest za młoda, i miałaby jeszcze czas. Joy poszła trochę późno, więc nie wybraliśmy się z Eddiem do kina. Usiedliśmy na balkonie i oglądaliśmy gwiazdy, rozmawialiśmy
-Widziałam, że świetnie dogadywałeś się z Timem, polubił Cię bardzo- powiedziałam
- Jest bardzo fajny, ja też go lubię- odparł Eddie
Zamyślił się, patrzył przed siebie, i nie reagował na moje gadanie.
- Eddie czy ty mnie w ogóle słuchasz? –zapytałam zdenerwowana
- Tak tak, a coś mówiłaś?- zapytał
- Nie nic wiesz.- powiedziałam ,wstałam i weszłam do pokoju. Stanęłam przy szafce, na której były nasze zdjęcia, Eddie chciał kilka mieć na papierze więc jej wywołał. Nagle poczułam, czyjeś ręce które obejmują mnie na brzuchu, był to Eddie, poczułam jego gorące usta na mojej szyi, przesuwał się z pocałunkami w stronę ust. Czułam miłe dreszcze na całym ciele, opanowała mnie fala przyjemnego ciepła. Zatopiliśmy się w pocałunku, który Eddie przerwał:
- Chciałbym Cię mieć częściej tylko dla siebie, stęskniłem się, pół dnia spędziłaś z Joy
- Ale my przed sobą mamy całą noc, chyba nie spędzę jej z Joy.- powiedziałam
- Na pewno nie. Spędzisz ją tylko ze mną- powiedział po czym wziął mnie na ręcę, oplotłam nogi wogół niego, żeby było mu wygodniej. Kierował się ze mną do sypialni, zgasiliśmy światła, świeciły się tylko małe świeczki. Cdn..

~Amanda

niedziela, 28 lipca 2013

Informacja


Cześć kochani.

 Chciałam wam ogłosić że mam przymusową przerwę. Od środy (tj. 31.07.) nie będzie opowiadań. Wiąże się to z tym, że wyjeżdżam na wakacje. Następne części "Zakręcone perypetie Peddie" będą dopiero po 13 sierpnia.

 Postaram się najbliższe opowiadania przed wyjazdem napisać trochę dłuższe.

 Trzymajcie się i nie zapomnijcie o naszym blogu!

 Czytajcie też opowiadania Tryśki pt. "Zbuntowana Patricia".

 Wszystkim życzę również udanych, i fajnie spędzonych wakacji.

~Amanda

Zakręcone perypetie Peddie cz. 16

Patricia (dzień wyjazdu na wesele)
Nie mogę uwierzyć, że to już dziś lecimy do mojego brata na ślub. Tak szybko te 2 tygodnie zleciało. Cieszę się że Eddie jedzie ze mną. Wydaje mi się, że relacja między nami jest coraz lepsza, nie kłócimy się prawie w ogólne, wiadomo, zdarzają się nam małe sprzeczki, ale szybko dochodzimy do porozumienia. Kupiłam sobie śliczną sukienkę, jestem bardzo zadowolona z całej stylówy na tę rodzinną imprezę, Eddie pomagał mi wybierać, zdałam się na jego gust, bo mu się bardzo podobało. Postanowiłam się spakować, gdy to skończyłam przyszedł Eddie i pojechaliśmy taxówką na lotnisko.

Eddie
Patricia będzie wyglądała cudownie na ślubie swojego brata, w końcu to ja pomagałem jej wybrać kreację. Cieszę się, że nam się układa, szykuje się nam kolejna impreza, moje urodziny, chcę je spędzić z Patricią. Poszliśmy na odprawę, później czekaliśmy w poczekalni na autobus, który nas zabierze pod samolot. Przypomniało mi się wydarzenie z przed ostatnich kilku miesięcy. Siedziałem na tym samym miejscu, lecz miałem tylko zdjęcie Pat i złamane serce. Objąłem ją ramieniem.
Patricia
Zajęliśmy swoje miejsca w samolocie, oczywiście wtuliłam się w Eddiego gdy startowaliśmy, nie umiem przezwyciężyć tego strachu. Tak samo jest z lądowaniem. Na szczęście mój chłopak mnie rozumiał, przytulił mnie, od razu poczułam się bezpiecznie. Zawsze się tak czuję, gdy on jest ze mną, myślę ciągle nad niespodzianką jaką mu przygotujemy wraz z przyjaciółmi na osiemnastkę. Będzie rozjebunda, na pewno. Lecieliśmy sporo czasu, zdążyłam się zdrzemnąć, napić i pogadać z Eddiem. Nie miałam ochoty jeść. Na szczęście nie jestem w ciąży. Cieszę się, to jednak za wcześnie, ale za 3-4 lata pomyślimy z Eddiem nad tym, na razie skupiamy się na skończeniu szkoły. Potem zapewne nad jakimś kątem dla nas. Wszystko w odpowiednim czasie. Kiedy wylądowaliśmy, odebraliśmy walizki, i pojechaliśmy do hotelu. Co prawda mój brat ma duży dom, ale jeszcze moi rodzice tam będą, nie czułabym się komfortowo, gdyby patrzyli co robimy z Eddiem, nie obeszło by się na pewno bez komentarzy nad tym, że śpimy razem. Dostaliśmy piękny pokój z balkonem, dwiema łazienkami, ogromną sypialnią, i pięknym dużym salonem połączonym z kuchnią i jadalnią. Nie wiem jak mój blondyn, ale ja byłam zachwycona. Poszłam się odświeżyć, Eddie tak samo, później postanowiliśmy, że odpoczniemy trochę, wszyscy myśleli, że będziemy dopiero za 2 dni. Mieliśmy czas tylko dla siebie. Eddie chciał odwiedzić kuzyna i kumpli, a ja koleżankę, i brata. Ale to dopiero jutro. Dziś mieliśmy czas do wykorzystania w miłym swoim towarzystwie.
- Eddie dostałam właśnie wiadomość od Amber i Niny, nie zgadniesz co się stało- powiedziałam po tym jak odczytałam wiadomości
- I tu Cię zaskoczę, są w ciąży- powiedział Eddie
- A miałeś tego nie zgadnąć, skąd wiesz – zaptałam
- Fabian- powiedzieliśmy równocześnie
- Alfie jest w szoku- powiedział Eddie po czym zamknął mi laptopa, objął w pasie i usiedliśmy na łóżku.
- Nam się nie udało- powiedziałam- moje najlepsze przyjaciółki czekają na dzieci
- A chcieliśmy- zapytał Eddie, chciałam coś powiedzieć, ale nie dał mi zacząć,
- Jak będziemy chcieli to będziemy mieć wielką gromadkę ślicznych dzieciaków.
- Tak?- zapytałam
- Tak, kochanie. Jak będziemy chcieli to tak.
- Cieszę się, że Cię mam- powiedziałam

- Ja też się cieszę, że jesteś przy mnie- powiedział i mnie pocałował, tak delikatnie, ale za razem namiętnie i cudownie. Zmęczeni po podróży, zasnęliśmy. Rano obudziło nas pukanie do drzwi. Nie wiedzieliśmy kto to, bo nikt nie wiedział  gdzie jesteśmy. Cdn.




Strasznie, ogromne wam dziękuję za komentarze pod ostatnim rozdziałem. Było ich aż 11 Pozdrawiam wszystkich. Kreacja Patrici pojawi się w następnym rozdziale, który pojawi się jutro wieczorem. Za wczorajszą nieobecność przepraszam.
~Amanda

piątek, 26 lipca 2013

Zakręcone perypetie Peddie cz.15

Patricia
- Eddie ja się boję do cholery lądowania, na następny raz jedziemy pociągiem – powiedziała Pat
- Nie bój, jestem przy tobie, i nie pojedziemy pociągiem bo to za długo i męcząco – odparłem jej
- To Ty polecisz, a ja pojadę, a jak mnie napadną to będziesz się martwił – powiedziała
Zaczęło się, Patricia jak się boi, zaczyna strasznie dogryzać wszystkim w koło. Czasem nawet grozi, albo mówi rzeczy, których na co dzień nie powiedziałaby nikomu. Zdarza się. Przytuliłem ją i jakoś to zniosła. Wydawało się, że koniec jej humorów, ale to był dopiero początek. Kilka minut później, znów się rzucała, bo jej walizka nie dotarła na czas, i musiała czekać, później przy taksówce, która nam uciekła, chociaż ona ją zamawiała, ja dostałem, na koniec jeszcze deszcz, który nam towarzyszył, była zła bo miała mokre włosy. Zaczynało mnie to irytować, postanowiłem ją przywołać do normalności
- Co w ciebie dzisiaj wstąpiło, jesteś mega wkurzona na wszystko i wszystkich, a szczególnie wydaje mi się że na mnie- powiedziałem

- To Ci się wydaje, ale jestem zła na wszystko, bo całość ogólne się pieprzy, to nie tak miało być- wykrzyczała i uciekła do domu, postanowiłem nie wywoływać kolejnej burzy i udałem się do swojego domu. Od progu rzucili się na mnie moi bliscy, stęskniłem się za nimi, za domem. Poszedłem się rozpakować, i spać. Jednak nie dane mi było zasnąć, bo myślałem o zachowaniu Patrici, nigdy wcześniej taka nie była, nie zdarzały się jej takie ‘humory’, w pewnym momencie się przestraszyłem, pomyślałem o ostatniej nocy, o tym co się działo, i o tym, że może jej wahania nastrojów są związane z tym, że być może jest w ciąży. Nie chodzi o to, że nie chcę mieć dziecka, chcę, i to z Pat, ale nie teraz, to chyba trochę za wcześnie, ona jest za młoda ja też, pierwsze musimy jakoś się ustawić w życiu, a następnie myśleć o rodzinie. Nie zwlekając na nic ubrałem bluzę i poszedłem do domu państwa Williamson.
Patricia
Dziwnym trafem wszystko mnie dzisiaj wkurzało, sama nie wiedziałam dlaczego, no i jeszcze ta moja kłótnia z Eddiem, nie miałam kontroli nad tym co mówię i komu. Było mi przykro, bo naskoczyłam na niego bez powodu, już miałam do niego zadzwonić, ale zadzwonił dzwonek do drzwi, podeszłam otworzyć, zobaczyłam w nich Eddiego, co on tu robił.
- Cześć, możemy pogadać ?- zapytał
- Tak jasne, wejdź do środka – zaprosiłam go
- Nie, wolałbym się przejść, to trochę delikatna sprawa, i wolałbym, żebyśmy byli sami- powiedział
- Eddie co się stało, co ty do mnie mówisz? – przestraszyłam się. Pewnie chce ze mną zerwać, przez to moje dzisiejsze nienormalne zachowanie. A może, coś się stało, może wyjeżdża i mnie zostawia. Setki czarnych myśli chodziło mi po głowie, nie znałam odpowiedzi, poszliśmy do kawiarni, na szczęśce nie było prawie nikogo, usiedliśmy w rogu, przy stoliku, zamówiliśmy herbatę, i Eddie zaczął rozmowę
- Wiem, że to dziwne, że to ja o tym mówię, ale myślę, że powinniśmy- chciał powiedzieć, ale nie dałam mu
- Tak, wiem, chcesz ze mną zerwać, za moje chamstwo, przepraszam, poniosło mnie, nie panowałam nad tym, byłam zmęczona przestraszona, ale nie chciałam nic powiedzieć, co by zawahało na mojej relacji z tobą, kocham Cię, jak nikogo innego nigdy, i nie potrafiłabym bez Ciebie żyć, jesteś moja prawdziwą pierwszą i mam nadzieję, że ostatnią miłością, z tobą chciałabym założyć rodzinę, i spędzić resztę życia- powiedziałam, chciał coś powiedzieć, ale mu znowu przerwałam, miałam łzy w oczach- ale jeśli chcesz ze mną zerwać, to trudno, zrozumiem i postaram się nie obwiniać nikogo o to prócz , ,mnie- skończyłam, a łzy mimowolnie zaczęły mi lać się po policzkach. Eddie złapał moją rękę, po czym otarł mi łzy, i powiedział.
Eddie
- Nigdy bym z Toba nie zerwał i to jeszcze za takie coś, każdy ma czasem gorszy dzień, ale chciałem porozmawiać z Toba o czymś zupełnie innym, chodzi mi o to, zastanawiałem się, że może po ostatniej nocy, może to wahania nastrojów, no wiesz są oznakami ciąży
- Nie Eddie, myślę, że nie jestem w ciąży, mam taką nadzieję, jednak wszystko wskazuje inaczej, ja rozumiem, że może ty nie chcesz mieć jeszcze dzieci, ale- teraz to ja nie dałem jej powiedzieć.


- Chcę mieć z Tobą rodzinę, dzieci, i dom i psa.. i może niekoniecznie psa, bo nie lubię zapachu sierści, ale jestem pewny, że chcę z Tobą być, i teraz i później. Tylko wydaje mi się, że to trochę za wcześnie, ale jeśli tak się stało, że jesteś w ciąży, to spokojnie, nie zostawię Cię. Uśmiechnęła się, i mnie pocałowała.Obiecała że uda się do lekarza, dopiliśmy herbatę, i poszliśmy do galerii bo Pat chciała kupić sobie sukienkę, za 2 tygodnie wyjeżdżamy na wesele jej brata cdn..

Dziękuję tym, którzy skomentowali moją 14 część opowiadania, kocham was ludzie, pozdroo<3 Postanowiłam trochę przedłużyć opowiadanie, więc nie wiem dokładnie ile jeszcze będzie części 1 sezonu.
~Amanda
Część 7
„ Zbuntowana Patricia”
- Schowałaś nasze znalezisko ?- zapytał Eddie wykorzystując moment,gdy po K.T przyjechali rodzice, a on spokojnie mógł mnie odprowadzić.
- Nasze?
- Dobra…Schowałaś?
- Tak – odpowiedziała słodko i zarazem sarkastycznie
- To dobrze
- Nie ciekawi cię to?- Dopytywałam
- Co ?
- Skąd się to wzięło, jak to działa, dlaczego my tak na nie działamy?
- Na razie wiem, że to krzywdzi ludzi i wole tego nie używać- Zakończył rozmowę, a ja sama bałam się w to pogłębiać wolałam to zignorować i schować głęboko do szafy

Wróciłam do domu i znów awantura – dowiedzieli się, że oblałam Andresa. Krzyczeli na mnie tak, że się popłakałam, bo oni widzą tylko winne po mojej stronie, gdyby mnie słuchali, gdyby mi wierzyli to może bym im powiedziała o narkotykach, ale oni nie chcą   mnie znać.
Płakałam w pokoju, kiedy odkryłam, że w kieszeni mam tabletki z napisem „ W razie gdybyś miała gorszy dzień”. Dziś był ten gorszy dzień. Przypomniałam sobie jak czułam, się na haju, jak dobrze czasem zapomnieć o wszystkim i pośmiać się z własnych potknięć jak idiotka.
Zatęskniłam za tym uczuciem i wzięłam prezent od przyjaciela.
Przez ostatni czas nie rozstawałam się z moimi małymi pocieszycielami. Brałam pół tabletki i było mi naprawdę dobrze. Często po lekcjach szłam z Andresem, on mi je dawał za darmo, oczywiście przy tym wszystkim była też nasza parka (oni nie brali, tylko ja i Andres). 
Często się kłóciłam z Eddiem, ale nie tak bardzo jak on z K.T. Nie było dnia i godziny kiedy nie dochodziło do kłótni, nigdy nie widziałam jak się całują i jak trzymają się za rękę.Ich związek najwyraźniej przechodził kryzys.
 Starałam się trzymać od Eddiego jak najdalej, bałam się, że się zakocham w jego uśmiechu, oczach, słowach…Przestań Patricia przestań !
Nie byłam gotowa na związek, bałam się tego. Mimo, że ciągle go obrażałam on był taki wspaniały. Wiele z nim się śmiałam, był podobny do mnie, do tej nie zbuntowanej wersji. Poznałam go chyba na wylot. Dobrze się z nim czułam.
Pewnego razu byłam świadkiem ich kłótni.
- Jesteś debilem – Wykrzyknęła K.T
- Ja? To ty robisz wszędzie zadymę… Wiesz co cały czas się kłócimy mam cię dosyć… Z nami KONIEC!- powiedział wkurzony Eddie
- Pożałujesz tego!!- powiedziała i wyszła obrażona K.T. Byliśmy wtedy u Andresa, bo często ma wolną chatę.  
- No to pięknie… Jesteś wolny stary ! – powiedział żeby rozluźnić napięcie Andres jednak nikt się nie śmiał- tsaa popilnujecie mi chaty, przyjechał gościu z towarem muszę iść go odebrać, jakby moi starzy wrócili to mnie kryjcie – dopowiedział i wyszedł zostawiając nas samych. Chciałam wyjść, ale Eddie mnie zatrzymał. Przez jakąś godzinę oglądaliśmy romanse, śmialiśmy się i dobrze się bawiliśmy. Znów się przestraszyłam, że za bardzo się do niego zbliżę. Bardzo bym tego chciała, ale się tego boję. Mimo, że było mi przy nim dobrze, chciałam jak najszybciej uciec stąd.
- Długo będziesz ćpać?- zapytał przerażająco poważnie. Nigdy nie wchodziliśmy na tematy gustu, a tym bardziej narkotyków on trzymał się od tego z daleka, a mi było trochę wstyd. Nigdy mu o mnie nie mówiłam, o moich problemach, za bardzo się wstydziła
- W Domu Anubisa na pewno z tym skończę, po za tym nie będzie tam Andresa- powiedziałam pół żartem 
- Uważaj na Andresa on nie jest święty- komu jak komu, ale Andres był jedynym człowiekiem, któremu ufałam, czułam, że tylko on mnie rozumie- Po co ty w ogóle bierzesz?- zapytał
- Mam swoje powody, Andres też ma, wszyscy, którzy biorą mają swoje powody- poczułam potrzebę bronienia wszystkich narkomanów
- To cię niszczy!
- To mi pomaga. To jest taka ulga, wakacje od problemów, nie zrozumiesz tego, po za tym nie masz o co się wściekać, biorę legalną dawkę!
- Dla osoby z depresją!- podniósł głos
- Gdybyś był na moim miejscu też byś miał depresje- krzyknęłam, a z oczu popłynęły łzy
- Co jest?- zapytał opiekuńczo
- Nie chce o tym gadać- tylko Andres znał prawdę. Eddie mnie przytulił. Poczułam się bezpieczna. Było mi miło, ta chwila trwała dość długo, a mimo to prosiłam, żeby nigdy się nie skończyła. Eddie popatrzył na mnie chwilę, a potem chciał mnie pocałować- przestraszyłam się i jak poparzona odwróciłam głowę, zdezorientowany Eddie zatrzymał się, a po chwili pocałował mnie w czoło. Pewnie pomyślała, że pocałowanie mnie zaraz potym jak zerwał z K.T był niestosowny, ale mi to nie przeszkadzało, po prostu boje się związków.
- helo ludzie już jestem, coś się stało ?- Wrócił Andres, zapadła niezręczna cisza, a ja żeby ją zabić powiedziałam:
- Idziemy się gdzieś zabawić?
- A twoi rodzice cię puszczą?- zapytał And rozpakowując towar
- Od kiedy postanowili mnie przenieść do akademika już się tak nie pienią,  mówię im, że zrobili mi ogromną przykrość i muszę się pożegnać z przyjaciółmi. Oni to kupują!- odpowiedziałam
- OO chodź się pożegnać,  we wrześniu się nie zobaczymy- Przytuliłam go tak trochę dla jaj
- Jest grubo po północy!- powiedział Eddie
- No i co rodzice myślą, że nocuje u Nicol
- To niebezpieczne, nigdzie nie idziecie!
- Ktoś cię pytał o zdanie skunksie ?- Nie nawiedzę gdy ktoś mi rozkazuje, tym samym znów rozpoczęłam kłótnie
- Nie! Zabrakło ci pary w ustach, żeby mnie zapytać chyba po raz pierwszy w życiu prawda Gaduło 
- Ok, Co teraz wy będzie zrywać, związek, który nie istnieje- przerwał nam Andres
- Ja idę ty skunksie rób co chcesz!- Wyszłam razem z Andresem do jakiegoś klubu, zaczęłam myśleć o moim niedoszłym pocałunku, znów zaczęłam się zadręczać, znów miałam głowę pełną problemów, potrzebowałam większej dawki leków szczęścia.
Poczułam się tak samo jak na ognisko tylko tym razem przyzwyczajona, do tego dziwnego, ale fajnego stanu nie przewracałam się po chwila, tylko bawiłam się na całego w klubie.

CDN!!

czwartek, 25 lipca 2013

Zakręcone perypetie Peddie cz.14

Eddie
- Ok, wygrałaś więc.. powiem Ci jak wrócimy do DA
- Oh no dobra
Wracaliśmy powolutku rozmawialiśmy o nas, w końcu zostało nam jeszcze 2 lata do końca szkoły, mieliśmy po 17 lat. Ja niedługo 18. Stwierdziliśmy, że jeśli będzie możliwość, to kontynuować naukę będziemy w posiadłości Anubisa. Zżyliśmy się z tym miejscem, ludźmi.

 Patricia
Dotarliśmy do DA, usiedliśmy w salonie, i poprosiliśmy wszystkich o uwagę, a następnie Eddie ogłosił swoją niespodziankę. Byłam zszokowana jak usłyszałam co mój cudowny blondynek załatwił. Miałam ochotę rzucić mu się na szyję, ale postanowiłam, że odwdzięczę mu się w inny sposób. Wszyscy byli również mocno zdezorientowani, przez myśl im nie przeszło nigdy coś takie. Kochany Eddie za poparciem Victora i Trudy, oraz Sweeta w końcu zorganizował zmiany układu pokoi, przy czym chłopaki mogli mieszkać w dziewczynami. Byliśmy bardzo zadowoleni. Ja mieszkałam z Eddiem, Nina z Fabianem, Mara z Mickiem, Joy z Jeromem, a Amber z Alfiem. Pokoi akurat było 5 więc wszystkim to pasowało. Dziewczyny rzuciły się na Eddiego, przytulały go i mu dziękowały. Mój chłopak był bardzo z siebie zadowolony. Gdy emocje opadły, zaczęliśmy się wszyscy przenosić, koło 22 wszyscy byli już w swoich nowych pokojach. Eddie się kapał, a ja leżałam i czytałam książkę, mój chłopak wyszedł z łazienki, i trochę na niego nakrzyczałam bo w jednej części pokoju były jego porozwalane rzeczy, denerwował mnie bałagan, a on był jego królem, poskładał rzeczy i podszedł do mnie, zaczął mnie łaskotać, śmialiśmy się bardzo głośno. Poczułam, jego ręce wędrujące pod moją koszulkę, oraz jego ciepłe wargi na moich ustach, uwielbiałam to uczucie, jak czułam jego ciepło i obecność. Całował mnie namiętnie, powoli pozbywając się mojej bluzki i spódniczki, nie byłam mu dłużna, pozbawiłam go koszulki, został w samych spodenkach, a ja w samej bieliźnie, całowaliśmy się teraz już bardzo namiętnie, i każde z nas czuło pożądanie, którego nie łatwo byłoby pohamować. Poczułam jego ciepło jeszcze bardziej, gdy przycisnął mnie do siebie, pozbył się mojej bielizny, a ja jego, utonęliśmy w chwilach namiętności, wydając przy tym ciche i rozkoszne jęki, kochaliśmy się, wiedzieliśmy czego chcemy. Zasnęliśmy nadal rozgrzani.


Eddie
Wczorajsza noc była najlepszą jaką mieliśmy. Obudziłem się rano, Pat jeszcze spała, patrzyłem na nią, jej śliczne włosy opadały na ramiona, a których widoczna była gęsia skórka, przykryłem ją następnie przytuliłem ona przebudziła się i powiedziała
- kocham Cię Eddie – po czym nadal zasnęliśmy oboje, dziś była niedziela więc wolność.
Kilka tygodni później
Czas leci nieubłagalnie, właśnie otrzymaliśmy świadectwa, kto by pomyślał, że to tak szybko minie. Życie leciało swoim tempem, spędziliśmy z Patricią świetne chwile, w szkole i w DA, pożegnaliśmy się z wszystkimi na naszą dwumiesięczną rozłąkę, pojechaliśmy na lotnisko, wiedliśmy do samolotu. Na lotnisku odprawa minęła błyskawicznie. Zajęliśmy swoje miejsca i zaczęliśmy rozmawiać, w pewnym momencie postanowiłem złożyć Patricii moje zaproszenie
- Może.. Kochanie, może zechciałabyś pojechać ze mną do mojej siostry do Londynu na całe wakacje
- To nie jest zły pomysł, ale Eddie ja zapomniałam Cię o czymś poinformować- powiedziała Pat
- O czym ? zaciekawiłem się
- My mamy zaproszenie na ślub mojego brata, tego o którego byłeś zazdrosny, wesele ma odbyć się w Australii
- Pojedziemy i tu i tu, ale najpierw pojedziemy do domów, bo w końcu rodzina też tęskni, a kto wie, może niedługo mu zamieszkamy razem, w końcu ja mam już prawie 18 lat, ty niedługo..- nie skończyłem mówić bo Pat mi przerwała
- wiesz, że Cię uwielbiam- powiedziała
- tak, wiem, też że mnie kochasz bo jestem taki piękny, przystojny, dowcipny, inteligentny, szałowy, wysportowany..
- taaak, i do tego skromny- skwitowała Patricia i się do mnie przytuliła, zaczęło się lądowanie…cnd.

 To jest przedostatni scenariusz, ostatni pojawi się zapewne jutro, a później jeszcze nie wiem. Zauważyłam, że mało osób czyta moje opowiadania, mało osób je komentuje, ale tym którzy to robią serdecznie dziękuję i jestem wam mega wdzięczna. Trzymajcie się ludzie, i czytajcie naszego bloga.
~Amanda

"Zbuntowana Patricia" cz.6

Część 6
„Zbuntowana Patricia”
- Eddie to twój sygnet?- zapytałam co było absurdalne… Oczywiście, że to nie jego sygnet
- Pokaż – Stanął obok i w momencie gdy oboje trzymaliśmy pierścień w rękach poczułam dziwne  łaskotanie, a potem okropny huk jakby kot drapał tablice. Oglądnęłam się do tyłu i zobaczyłam jak K.T i Andres leżą na ziemi. Eddie też to zobaczył. Z piskiem i przerażeniem wyrzuciliśmy złote ustrojstwo znów w popiół. Pobiegłam do Andresa.
- Ja tego nie mówiłam serio !- Krzyknęłam w stronę nieba. Eddie klęcząc nad swoją dziewczyną patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Żyją…!- Powiedział, a mi kamień spadł z serca. Po chwili Andres zaczął się budzić. Zła za to, że mi podał mi dragi, zignorowałam go i poszłam poszukać pierścienia.
- Zwariowałaś!! Nie dotykaj tego!- Powiedział przytomny chłopak. Udałam, że go nie słyszę i zaczęłam go oglądać. Myślałam, że znajdę przycisk, którym Eddie uruchomił ten huk. Byłam pewna, że to było ukartowane. Nic nie znalazłam . Po założeniu na palec też wyglądał jak normalny sygnet.
- Trzymaj!- rzuciłam mu, a on z oporem złamał „małego zabójcę”
- Po co mi to! Weź to ode mnie !
- Ale maż minę haha Łasicowa  twarz haha
-Bawi cię to, że oni zemdleli przez nas Gaduło
- To nie ja! To ty tak działasz na ten pierścień- powiedziałam poważnie. Byłam pewna, że to był żart i, że ten cyrk uknuli. Chłopak uważnie zaczął oglądać zabawkę
- To nie ja!-  Zaczęłam szukać wyjaśnień. Skoro to nie dowcip to co się stało. Nasi znajomi byli już przytomni.
- Przestań, żart wam się nie udał- chciałam się upewni, że to nie jego sprawka
- Ja nic nie zrobiłem- powiedział przerażony! Przestraszyłam się!
- W taki razie co to było?- powiedziałam wkurzona. Próbowałam zabrać mu pierścionek i znów kiedy oboje trzymaliśmy pierścień, okropny huk powalił K.T i Andresa. Zabrałam rękę jak poparzona i zaczęłam piszczeć na domiar złego prosto na włosy spadłam mi wiewiórka. Zaczęłam robić więcej huku niż ten cały pierścionek, płakałam, skakałam i próbowałam zdjąć ją z głowy, ale się bałam. Eddie zaczął mnie uspokajać, zdjął mi martwe zwierzę z głowy i przytulił. To było takie słodkie, zachował się jakbyśmy byli parą. Parą ? o nie, nie, nie ! Żadnych par, z nikim nie będę w związku. Od 6 klasy mam uraz i za żadne skarby nie będę z nikim w związku. Odsunęłam się od niego mimo, że byłam przerażona i potrzebowałam go.
- Co to było?- powiedziałam bliska płaczu
- Mówiłem ci, żebyś tego nie dotykała!!- Eddie podniósł głos
- Nie krzycz na mnie!!- Jednak ja głośniej się udarłam. Chłopak wziął głęboki oddech.
- Nie dotykamy tego! Zapominamy o tym, Nikomu o tym nie mówimy- Mówił powoli i wyraźnie jak do dziecka.
- Nie ciekawi cię dlaczego to tak robi gdy oboje tego dotkniemy ?- uspokoiłam się
- Nie! Schowaj to u siebie w domu!
- Dlaczego u mnie ?
- Ja wyjeżdżam do akademika, tam wszyscy lubią grzebać, wiem to bo często się przeprowadzamy.
- OOoo Ku*wa ! – Powiedział Andres
- Co się stało? – ocknęła się też K.T
- Nic!- powiedział złowroga Eddie. Chyba nic nie pamiętali, bo nie drążyli tematu. Eddie Wcisną mi potajemnie pierścień w dłoń. Wracając  do domu zastanawiałam się co się właściwie stało. Jakaś magia, czary? Nie chciało mi się w to wierzyć. Dlaczego ten huk krzywdził wszystkich wokoło nawet zwierzęta tylko nie nas. Dlaczego pierścień wytarzał to echo gdy razem dotknęliśmy go? Może ten pierścień kazał mi przyjść w to miejsce, żebym mogła poznać Eddiego. Tyle pytań może on nie chce znać na nie odpowiedzi, ale ja chcę.
W domu czekała mnie nie miła niespodzianka. Los mi nie sprzyjał i rodzice dowiedzieli się, że uciekłam z domu.
- Gdzie byłaś?!- spytała matka
- u koleżanki- byłam przestraszona, trzymałam pierścień w dłoni i modliłam się o cud
 - Nie będziemy cię koleżanko kontrolować, mam cię dosyć! Od września idziesz do Domu Anubisa!- powiedział śmiertelnie poważnie  ojciec. To wcale nie był taki zły pomysł. Eddie wyjeżdża więc tak czy siak bym go bliżej nie poznała, będę mieć spokój od rodziny. Bosko!
- Ale moja kochana siostrunia ze mną nie jedzie! – postawiłam warunek
- Ona w przeciwieństwie do ciebie nie buntuje się- powiedziała mama, wtedy dumna i zadowolona poszłam do siebie.
Dużo czasu spędzałam z Andresem. Naprawdę czułam, że mnie rozumie i, że chce żebym była szczęśliwa. Ostatnio zaprosił mnie do siebie, a ja przyjęłam jego zaproszenie.
- Boże…- powiedziałam na widok ogromnego i przepięknego domu, a raczej willi
- Co myślałaś, że mieszkam w będzie – skomentował Andres
- Noo nie spodziewałam się takiej rezydencji
- Skądś musze brać kasę na dragi – usiadłam na bogato zdobionej kanapie naprzeciwko ogromnego TV
-A no właśnie co robisz, że nic po tobie nie widać, że ćpasz
- Uprawiam dużo sportu- rzeczywiście był wysportowany
- Nie pomyślałeś, że tą ulgę dają ci ćwiczenia, a nie dragi – powiedziałam
- Ćwiczę od dziecka i nic mi nie zastąpi Marysi- powiedział słodko i wyją tabletki z kieszeni
- Chcesz poczujesz się lepiej?
- Nie dzięki… Andres Mówię NIE! – powiedziałam bardzo powoli żeby znów mi czegoś nie wywiną
- SSSpoko Miller tu będzie, tak ci tylko mówię
- Skąd się znacie?- Przyjechał tu razem ze mną. Zostaje u Ciotki do końca roku szkolnego, a potem jedzie do jakieś prywatnej szkoły czy cos takiego. – Kiedy Andres skończył, zadzwonił dzwonek, a w drzwiach pojawiła się K.T. ze swoim chłopakiem. Chwile gadaliśmy to znaczy reszta gadała ja się tylko przysłuchiwałam. Czasem przyłapała Eddiego na tym , że patrzy na mnie. Wkurzało mnie to.
- Kochanie mówię ci Dom Anubisa jest cudowny noo może oprócz Victora- wyłapałam słowa K.T
- Uczysz się w Domu Anubisa ?- zapytałam zszokowana
- Tak, Eddie będzie się tam uczył od września
- Ja też będę się tam uczyć – powiedziałam
- Mhhh chyba zastanowię się nad tym Domem Anubisa- zażartował Andres
Rozmowa wróciła na swój nudny tor.
- Co się gapisz?!- Nie wytrzymałam i wybuchłam z pretensjami do Eddiego
- Zazwyczaj dużo mówisz, a teraz jesteś cicha Gaduło
- Co ci do tego skunksie!
- Jak następnym razem będziesz mnie obrażać to zainwestuj w miętówki, bo nie wiem co gorsze twój oddech czy ta nędzna obelga- zaczął się kłócić
- Wiesz w co zainwestuje? W mydło dla ciebie- nie byłam mu dłużna
- Ja przynajmniej wiem jak go używać  
- Tak ty wiesz jak używać… Wody kolońskiej. Tyle jej nawaliłeś, ze nie da się przy tobie oddychać
- A ty to niby lepsza z tymi perfumami
- Pfff- zakończyłam rozmowę

CDN!!